Można jaja filcować na mokro lub na sucho. Można też trochę tak i trochę tak. Tę właśnie technikę przyswajałyśmy na ostatnim warsztacie w Galerii B.S. Bazą były jaja styropianowe. Białe, a jakże, co niestety okazało się ich niedoskonałością, jako że ta biel miała tendencję do wychodzenia na wierzch w przypadku błędów w filcowaniu.
Miałyśmy kilka kolorów wełny do wyboru, ciepłe mydliny i ręce
do ugniatania i wygładzania. Pasemka wełny trzeba było nanosić na jaja starannie,
partiami i delikatnie nasączać mydlanym płynem, a potem z czułością masować, bo
w przeciwnym razie tworzyły się nierówności, wałeczki i nieapetyczne kłaczki. A kiedy już wełna się sfilcowała, a jaja wyglądały na dobrze „zafilcowane”,
trzeba było wyżąć nadmiar mydlin i całość wysuszyć.
