To byłoby już moje piąte sąsiedzkie kolędowanie
w Świątecznej Gospodzie Stelmachów. Niestety,
czasy nastały trudne, pandemiczne. Nie da się spotkać w świecie realnym,
spróbuję w tym magicznym, wyobrażonym.
To byłoby już moje piąte sąsiedzkie kolędowanie
w Świątecznej Gospodzie Stelmachów. Niestety,
czasy nastały trudne, pandemiczne. Nie da się spotkać w świecie realnym,
spróbuję w tym magicznym, wyobrażonym.
Basia Stelmach też nie odpuszcza i szeroko drzwi swojej wspaniałej Galerii otwiera. I wabi szansą na rzemiosła
artystycznego uprawianie. I chciałabym, ba powinnam, wpaść na Łazanowicką. Ale
przecież wciąż w Choszczówce mnie nie ma. Mimo września i końca lata.
Za chwilę ukaże się
jesienny numer Naszej Choszczówki. A
ja w jego wydaniu nie mam najmniejszej nawet zasługi. Ale o czym tu pisać, jak człowiek
nieobecny. Pora wracać. Niech no tylko bociany ostatecznie odlecą, to i ja
opuszczę Mazury.
Obraz agape-31-73 z Pixabay