Od jakiegoś czasu z lekką niechęcią patrzę na nasz kominek.
Rozczarował mnie. Miał być naszym dozgonnym towarzyszem. Pełnym ciepła i uroku.
Miał rozświetlać długie jesienne i zimowe wieczory. I niestety nic z tego.
Obiecanki cacanki. Okazuje się, że jest toksyczny. Toksyczni rodzice, toksyczne
związki, toksyczne kobiety, toksyczni mężczyźni... i na dodatek toksyczne kominki.
