Gdzie te czasy, gdy dziadkowie byli
autorytetami dla swych wnuków? Straszny dziadunio dysponował majątkiem, więc
jeśli nawet nie wzbudzał szacunku jako jednostka, to niewątpliwie wzbudzał go
jako dysponent testamentu. Z uwagi na potencjalny spadek, lepiej było potakiwać
dziadziusiowi i wsłuchiwać się z uwagą w jego słowa. Jeśli chodzi o babcie, to
jest takie włoskie przysłowie: Jeśli nic nie idzie dobrze, zadzwoń do babci.
Margaret Mead, badaczka kultur, twierdziła, że aby być w pełni człowiekiem,
trzeba najpierw mieć dostęp do dziadków, a potem do wnuków. To brzmi dobrze i
wiem, z własnego doświadczenia, ile swoim babciom zawdzięczam.
