To było kilka lata temu. Powrót do domu. SKM. Odliczanie
kolejnych przystanków. Praga, Toruńska, Żerań. Gdzieś w okolicy stacji Płudy
wyczerpała mi się bateria w mojej MP-trójce. I siłą rzeczy uszy, nawykłe do
słuchania, zaczęły podsłuchiwać współpasażerów.
