Choszczówka zachęca do
spacerów. Są nawet chodniczki. Za siatkami, murkami, płotkami rozciągają się
malownicze widoki, domki, ogródki. Jest ślicznie. Jest beztrosko. Idzie sobie
człowiek, czasem się zamyśla, czasem rozmarza. Wdycha głęboko powietrze (oczywiście
pod warunkiem, że wieje w kierunku oczyszczalni, a nie odwrotnie). Cieszy się
chwilą. Oddech staje się regularny, tętno miarowe, krok pewny, a w sercu
pojawia się uczucie życzliwości dla całego świata, dla ludzi, zwierząt. Jest
cicho i spokojnie… aż tu nagle ... dzieje się coś przerażającego. Do uszu
dociera jakiś przeraźliwy jazgot. I na dodatek coś skacze w twoim kierunku i
masz poczucie, że za chwilę pokona owe urocze siatki, murki i płotki, i zatopi
zęby w wybranym fragmencie twego ciała. Przez chwilę czujesz się jak
sparaliżowany. Potem odkrywasz, że to tylko piesek. Szczekający piesek.
