Zaczęło się od wycieczki w okolice Sztynortu. Jechaliśmy w dwa samochody. Kilometrów od nas niedużo, a całe dwie i pół godziny jazdy.
- Nie wiedziałem, że to tak daleko –
stwierdził jeden z uczestników wyprawy, w trakcie postoju, gdzieś na poziomie
Giżycka. Bodaj w Wilkasach. A to był przecież zaledwie fragment podróży.
